9 czerwca 2019

Cytując słowa mojego kompana podczas mojej ostatniej podróży życia: „Tu jest Azja Stary… oni mają na wszystko wyjebane”. Trudno jest mi dziś pisać. Tak… niebywałe, że kiedy wracasz z Azji nagle masz wewnętrzny spokój i nie potrzebujesz za bardzo się uzewnętrzniać. Jestem pewien, że ma to związek z tym, że osiągasz w tym upale swoistą harmonię ze wszystkim. Masz ZEN. Nie wiem jak długo będzie mnie ta harmonia jeszcze trzymać. Osiągnąłem stan, który jest nietypowy, ale zaczynam się z nim oswajać i wierzę, że na podobną nutę będzie pogrywać moja przyszłość. Daniel Glattauer twierdzi, że „przyszłość jest rodzaju żeńskiego i dlatego jest nieobliczalna”. Jestem bliski zaabsorbowania tej mądrości szczególnie jeśli idzie o to jak bardzo w przeszłości nie nadążałem za przekazami z ust kobiet w moim kierunku. A przecież usta są rodzaju żeńskiego i nikt mi nie powie, że są obliczalne – nawet moje.

Nie dalej jak kilka dni temu pewna kobieta, której jeszcze nie znacie, powiedziała mi, że wyglądem się przyciąga, a inteligencją zatrzymuje. Moja skaza na inteligencji polega na tym, że wiele zacnych jak to mówią staruchy „towarów” dotychczas przyciągnąłem jednak niewiele zatrzymałem. Nie będę liczył opryszczki, hord much i komarzysk oraz wszelkiego rodzaju bakterii i wirusów. Ale nawet one finalnie gdzieś spieprzały przede mną po wizytach u dermatologa, kontakcie ze ścianą i moją koszulką lub wizytami u laryngologa. Tak myślę z perspektywy czasu, co zresztą jestem pewien potwierdziłaby niejedna kobieta ze szczególnym uwzględnieniem pozdrowień dla wszystkich moich eks, iż w opisanym przypadku musi najwyraźniej chodzić o moją specyficzną inteligencję. To ją (a jakże rodzaj żeński!) obwiniam za to, że tak nieliczni zdecydowali się zaparkować ze mną na dłużej, a to dłużej i tak nie trwało długo.

Nie udzielałem się tu chwilę też dlatego, gdyż będąc w Azji zacząłem myśleć nad tym kim naprawdę jestem i do czego chciałbym w moim życiu dążyć. Nagle wymyśliłem, iż bardzo chciałbym wreszcie nie podobać się jedynie kobietom, które chcą się ze mną najwyżej przespać, ale chciałbym podobać się również takim które mnie się podobają i które chcą… się ze mną przespać… no dobra to żarcik.

Myślę, że nasze życie nie zawsze serwuje nam nieskończoność wyborów. Jest z tymi opcjami jakie mamy do wyboru tak trochę jak z ludźmi na koncertach. Dopadła mnie ta myśl ostatnio w Berlinie, kiedy byłem na koncercie Erica Claptona. Młodszym czytelnikom napomknę tylko, że człowiek o ksywie „slow hand” jest pierwszą gitarą świata. Do tego też fenomenem artystycznym, którego mogę słuchać w nieskończoność. Jego piosenki to poezja i wieloznaczeniowe metafory odnoszące się też do kobiet z którymi jak wiadomo mam często na bakier podobnie jak Król Eric. I kiedy tak sobie siedzisz uwięziony między siedem osób z lewej i osiem osób z prawej czekając na mistrza gitary i co chwilę ma ktoś potrzebę przecisnąć się koło ciebie w drodze do kibla to po pewnym czasie nie robisz nic innego poza wewnętrznym zakładem – przyjdą jaja czy dupa…? Świat czasem daje nam jedynie takie wybory. Przyznam się, że ja z grzeczności rzadko wystawiam moją dupę. Mam obawę czy ktoś się nie obrazi i dlatego nie robię tego…

Śmiertelnie poważny przyznaję, że długo i intensywnie rozmyślałem nad moją strategią życia i jestem dziś gotów Wam ją przestawić. Strategia okazuje się być skuteczna od prawie kilku miesięcy i nie tylko bardzo zmieniła moje nastawienie do własnego jestestwa, ale również ustąpiły mi te wszystkie chaotyczne ruchy końcówek wielu organów, które tak bardzo wrzucały mnie w wir niespokojności i ciągłego poszukiwania samego siebie w ramionach i odmętach nieokreśloności.

Nie myślcie sobie, że w Azji przeszczepili mi mózg i teraz nagle będę gadał jak kapłan ze spalonej świątyni, ale jest to na tyle punkt zwrotny w moim światopoglądzie, że nie umiem się z Wami tym nie podzielić. Cały system opiera się jedynie na dwóch zasadach i jednej zasadzie nadrzędnej, która każe mi zawsze postępować w zgodzie ze sobą – to zasada zerowa.

Zasada nr 1 – harmonia. Nie dąż do zwycięstwa tylko do porozumienia. Każda konwencjonalna wygrana, przeciągnięcie na swoją stronę, oddziaływanie na drugiego człowieka manipulacją, przekonywaniem, kłótniami, przemocą emocjonalną lub fizyczną, zastraszaniem i perswazją oznacza na końcu Twoją przegraną. Tego typu wygrana to ostatecznie przegrana, gdyż ten co w ten sposób przegrał wytwarza negatywny ładunek energetyczny, a jak to mówią „karma wraca”. Jedyna wygrana to dążenie do nieinwazyjnego dogadania się z drugą osobą. Dąż do porozumienia. Nie potrafisz? Ćwicz aż to osiągniesz.

Zasada nr 2 – posiadanie wpływu. Zarządzasz i troszczysz się tylko o to na co realnie masz wpływ. Nie masz wpływu? – odpuszczasz. Nie śnisz o tym, nie maltretujesz się tym, nie rozważasz. Puszczasz to wolno. Subtelnie dziękujesz. Nie masz wpływu na człowieka, który będzie Ci na siłę wmawiał, że 2 plus 2 jest 9. Mówisz mu, że ma absolutną rację i puszczasz swoje emocje wolno. Nie masz wpływu na większość rzeczy na tym świecie – puszczasz je.

Tak oto stworzyłem Wam nowy kontekst mojego bloga. Zostawiam Was w zadumie nad sobą… ciekawe co myślicie o mojej nowej koncepcji relacji międzyludzkich, bo jak dla mnie wszystko na samym końcu sprowadza się jedynie do umiejętności budowania dobrych relacji międzyludzkich. Takich nieprzypieprzających nikomu po czaszce. Pochłonie mnie odmęt czy niebiosa otworzą się przede mną? Jak to mówił John Lennon swojego czasu jak jeszcze żył – „będziemy żyć albo umrzemy”. Tego chciałbym się na samym końcu trzymać. Poddać się fali, która mam silne wrażenie podpływa ostatnio do mnie całkiem blisko i mówi mi bym na nią skoczył…

P.S. Stęskniłem się za Wami Robaczki! Brakowało mi Waszych komentarzy. Obiecuję wyskrobać coś częściej niż co 2 miesiące!

10 myśli na temat “9 czerwca 2019

  1. Przyjęcie pewnych zasad, to jeszcze nie to samo, co wytrwanie w nich. Pożyjemy, zobaczymy. Równowaga i harmonia. To moje motto życiowe od dawna, ale… jak sam zauważyłeś, na wiele rzeczy nie mamy wpływu i na wiele osób które zaburzają tę harmonię również. Uciekać, cz strzelać?

  2. cieszę się z tego, co czytam 🙂
    jesteś już najprawdopodobniej w miejscu, kiedy ‚racja’ nie jest Ci potrzebna do ‚szczęścia’, rozgość się w nim wygodnie 🙂

  3. Faktycznie, koncepcja relacji międzyludzkich i podejście do życia w ogólności zmieniły Ci się o 180 stopni 🙂 Bardzo dobrze 🙂 Przytoczone przez Ciebie zasady również znam i staram się stosować, z różnym skutkiem. Zwłaszcza z tym odpuszczaniem ciągle mam pewne problemy…

  4. łoł, to brzmi jak dowód iluminacji. Emanacji boskiej idei harmonii, a w fizyce – wiedza o dynamice układów… Powodzenia na nowej drodze. Tak jest lepiej, tak jest bardziej prawdziwie…

  5. Gdy skosztujesz lotu, na zawsze będziesz chodził po ziemi z oczami skierowanymi ku niebu, bo tam byłeś i zawsze będziesz chciał wrócić.

    Leonardo da Vinci ❤

  6. To bardzo dobra wizja przyszłości…harmonia i akceptacja…od dawna akceptuje ludzi ze wszystkimi ich dziwadztwami…I jest mi lżej żyć…polecam

  7. Wspaniale ująłeś w dwóch punktach to, o czym piszą księgi. I książki. Polecam całkiem króciutką i równie dosadną: Subtelnie mówię fuck, Mark Manson 🙂

    1. Dzięki! Książkę przeczytałem jak byłem w Azji. Bardzo mi pomogła osiągnąć wewnętrzny spokój.

Dodaj komentarz