1 lutego 2019

Naszła mnie dziś myśl na temat poświęceń i braku ambicji u kobiet. Czy uważacie, że kobieta powinna rezygnować z kariery „dla faceta” zostając kurą domową, rodząc dzieci i pilnując domu, a tymczasem w zamian za to mężczyzna powinien chodzić do pracy i polować na kasę? Czy na końcu jest zdrowa dla aktywnego mężczyzny relacja z kobietą, która zdecydowała pod auspicjami „dobra” dzieci tkwić w domu i pachnieć przy zlewie? Ludzie czasem nazywają to właśnie poświęceniem w imię miłości do męża i dzieci. Ja nazywam to wygodnictwem, brakiem ambicji i pomysłu na siebie. Można powiedzieć, że źródłem problemu jest poniekąd fakt, iż żaden mężczyzna dotychczas nie zgarnął jeszcze nagrody miliona dolców za urodzenie dziecka, a także nie ma wrodzonych piersi, żeby dziecko nimi karmić. My faceci jesteśmy w tych sprawach zależni od kobiet. Tylko ciąża, poród i wykarmienie to zjawiska jedynie inicjowane nami, i na szczęście limitowane czasem. Kiedy miną, rola matki i ojca nie powinna się wiele od siebie różnić, jeśli chodzi o wkład w zajmowanie się dzieckiem, bo ono jest wspólne.

Nie wiem do końca z czego historycznie wynika układ typu mężczyzna w pracy, kobieta w domu, ale ostatnio gdzieś czytałem, że ludzi, którzy tak funkcjonują jest na świecie mniej więcej połowa. Pamiętam moją mamę tak żyjącą i moją babcię. Obie rodziły dzieci i siedziały z nimi w domu. Od tamtych czasów ludzkość zdążyła wynaleźć koło, amfetaminę, Internet, Facebooka i równouprawnienie. Równouprawnienie przypomina mi się co prawda zawsze jak trzeba kobiecie walizkę gdzieś tachać, ale wszystkie inne aspekty równouprawnienia są dziś dostępne i dzieją się na serio. Niebywałe, ale w dzisiejszych czasach nie ma ograniczeń ze względu na płeć. Sam spotkałem już w moim życiu zawodowym dwie bardzo silne osobowościowo kobiety – moje byłe szefowe, widywałem kobiety w zarządach ogromnych firm, kobiety, których nie dało się doścignąć w biegach długodystansowych, kobiety na produkcji w hucie lepsze od facetów, szwaczki na hali, których żaden facet nie pokona w zwinności i sprycie i kobiety prowadzące auto dużo lepiej niż niejeden zachwycony z siebie za kółkiem mężczyzna. Notabene czy zauważyliście, że mężczyzna w korpo to pracownik, a kobieta w korpo to businesswoman?

Co sprawia, że są też takie kobiety, które pomimo znajomości biegle kilku języków obcych, zagranicznych dyplomów wyższych szkół, posiadania prawa jazdy wybierają drogę luzowania się w ogródku niespłaconym do końca przez męża bankowi, nieprowadzące auta dalej niż do sklepu, siedzące w domu i oflagowane męczeńskim trybem wychowywania dzieci, które akurat przebywają przeważnie w przedszkolach i szkołach? Moim zdaniem ten model rodziny jest świeżo przeniesiony do teraźniejszości z okresu Cesarstwa Rzymskiego albo z czasów zimnej wojny. I to takiej za którą nie rozdają nigdzie Oskarów, tylko opisują w książkach do historii. Z takich czasów, kiedy nic nie było, a za pieniądze można sobie było kupić ocet lub denaturat. Zadziwiające jest, że ludzi którzy pamiętają kolejki po jedzenie jest coraz mniej, ale nawyk i schemat rodziny, który te czasy wykształciły pozostał w mózgach i genach niektórych matek i tych dzisiejszych i tych przyszłych – dopiero wychowywanych przez te matki dziewczynek. Nawet tych, które się jeszcze nie urodziły i jeszcze nie wiedzą, że czyszczenie zlewu i kart kredytowych męża to prawdopodobnie najlepszy sposób na udane życie.

A może to religijność zabrania kobietom przejrzeć gazetę i Internet w poszukiwaniu pracy? Tylko to też jest dziwne, gdyż nawet Maria Magdalena z Magdali pracowała 2 tys. lat temu. Co prawda nie namawiam by wybierać tak ekstremalne wolne zawody, ale zawsze to jakaś inspiracja jakby nie było…

Myślę, że na te matki Polki z zaszytą w ich głowach misyjnością, poświęcające się w swych wyborach i intencjach dla mężów nałożyć należy grupę mężczyzn, których rajcuje szczególny rodzaj kobiety. Takiej, którzy lubią, że perspektywa rozmowy z nią ograniczy się do tego czy pani z Biedry poleciła nową promocję, kiedy mąż pyta, jak minął jej dzień po powrocie z pracy lub co nowego na obiad. Wydaje mi się, że mimo wszystko takich samców jest niewielu. Ci, którzy tacy są i którym to odpowiada są dla mnie szczególnym rodzajem przedstawicieli naszego gatunku. Albo już im wszystko jedno bo tak z dziada pradziada u nich w rodzinach było, albo w życiu chodzi im już tylko o wieczorne piwo i pilota od tv.

Niezależnie od tego jak bardzo za chwilę na forum dostanę po głowie od niektórych pań, ja tylko skromnie chciałbym zwrócić uwagę, że jest grupa mężczyzn do której sam się zaliczam, których nie rajcuje czy jest zrobione pranie, prasowanie i nowy obiad. Niestety jestem wyznawcą poglądu, że istnieje wzruszająca grupa usług, które każdy facet powinien umieć wyświadczyć sobie sam jeśli mu są potrzebne do szczęścia. Niebywałe ale zdecydowanie większe ciary przechodzą mi przez ciało na wieść o tym jak moja dziewczyna jest doceniana w pracy, jak spełnia się realizując swoje pasje i hobby, podziwiając ją jak radzi sobie za kółkiem, jak jej mózg nie stawia sobie limitów przy bezczynnym czekaniu ile jej skapnie od faceta kasy i dlaczego tak mało. To właśnie te kobiety, które nie mają ograniczeń w postaci trosk na jak dużej części pensji faceta zdążą położyć łapę z tego co tamten zdoła donieść do domu, te na końcu wygrywają coś od życia. Dodatkowo są zdolne coś wygrać w konkursie na kobiecą atrakcyjność w oczach mężczyzny, a przy okazji w gratisie dostać coś absolutnie bezcennego – i własną wolność, i niezależność od nikogo.

Myślę, że my mężczyźni, poza wyjątkami, cenimy takie kobiety nie tylko za posiadanie pomysłu na siebie. Kochamy je też jako źródło ogromnej inspiracji dla nas samych, bo pokazują nam coś więcej niż swoje wdzięki. Pokazują nam jak nie spierniczyć tego życia uzależniając się od kogokolwiek i zatracając przy okazji siebie.

Możecie to nazwać przesadą i twierdzić, że pełna niezależność nie istnieje we wszechświecie, a już szczególnie nie w związkach. A ja to nazywam afrodyzjakiem niezbędnym by życie w parze posiadało jakiekolwiek znamiona przygody.

31 myśli na temat “1 lutego 2019

  1. Prawda! Jest etap na bycie w domu I na działanie zawodowe. Świetnie ujęte. Mnie też nie pociągają „pasożyty” bez pomysłu na siebie. Pozdrawiam!

  2. Ta… Nie obraź się ale jesteś trochę jak te kobiety. Bo One chcą dobrze i w imię czego?? No przecież: miłości…
    A teraz ty? W imię czego tęsknota, zdolność wybaczenia wszystkiego?
    Każdy przypadek jest inny i nie należy uogólniać. Niestety prawda jest taka że jak się człowiek w coś sam wkopał to i sam musi znaleźć wyjście. Niestety najtrudniejsza walka w życiu to ta, gdy walczymy sami ze sobą. Pokonać siebie jest najtrudniej.
    A te kobiety, że je tak określę kobiety sukcesu… Kto pyta skąd wzięła się ta siła?? Co musiały poświęcić, z czym się zmierzyć? Co sprawiło że dziś są silne? Nikt nie rodzi się silny. Rodzimy się goli i bezbronni.

  3. Uwierz mi, jest to problem zdecydowanie bardziej złożony. Po pierwsze nadal jest mały odsetek mężów, którzy rozumieją, że wspólny dom, wspólne dzieci to wspólne obowiązki. Zdecydowana większość facetów nie ogarnia, że pranie nie robi się samo, dom brudzi się codziennie, dzieci są bardzo absorbujace i w związku z nimi jest wiele spraw do zalatwienia, wiele trudnych problemów do rozwiązania, dużo emocji w ich wychowywaniu. Jeśli dwoje ludzi rzeczywiście we wszystkich życiowych sprawach są dla siebie parnerami, to oboje mają równe szanse na rozwijanie swoich pasji i ambicji zawodowych. Ale to są niestety nadal wyjątki. Z reguły kobieta, po urodzeniu dzieci, wracająca na rynek pracy, chce realizować się zawodowo ma na prawdę bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Musi być nie tylko świetna i niezawodna w swojej pracy żeby dostać awans, musi być również świetna i niezawodna jako matka… Presja społeczna robi swoje, dodać do tego naszą większą emocjonalność, skłonność do brania na siebie więcej niż tak na prawdę jesteśmy w stanie unieść i… Po kilku latach takiej orki fizycznej i przedewszystkim psychicznej depresja i wypalenie… to jest czesto poczatek konca malzenstwa…
    Znam bardzo ambitne kobiety (sama jestem jedną z nich), które pokończyly studia, pracowały na wysokich stanowiskach lub, tak jak ja prowadziły z sukcesem własny biznes jednocześnie samodzielnie wychowując swoje dzieci… i choć radzą sobie ze wszystkim swietnie, przychodzi moment że padają na ryj;) przewartościowują priorytety, często dochodząc do wniosku, że te pieniądze i ta kariera wcale szczęścia im nie daje, że ta pogoń za sukcesem odsuwa je od tego co najważniejsze – relacji z własnymi dziećmi, partnerami, przyjaciółmi, tego wszystkiego co jak raz zostanie utracone lub zlekcewazone często nadrobić się nie da…
    Łączenie macierzyństwa z pracą zawodową to zadanie dla superwoman, serio;)
    I jeszcze jest jedna bardzo ważna kwestia, która również jest standardem… Panowie, których żony robią zawodową karierę i nie daj boże zajdą wyżej niż oni sami, potrafią bardzo skutecznie upieprzyć życie swojej małżonce… to takie męskie przerośniete, wiecznie niespełnione ego…

    1. Nie sposób się nie zgodzić. Zwłaszcza z tym że nie wszyscy wiedzą że dom brudzi się codziennie a dzieci są bardzo absorbujace (i najcenniejsze <3 )

  4. Ciekawy poglad. Najciekawsze w nim jest to, że uważasz, że wychowanie dzieci i dbanie o dom nie mogą być dla kobiety spełnieniem. Oceniasz je bardzo negatywnie dlatego, że wybierają drogę, na której zrozumienie jesteś najwyraźniej za bardzo nie dojrzały. Żeby była jasność sama nie należę do kobiet, które spełniają się w roli matki i żony chociaż obie te role pełnię. Mam też wysokie stanowisko. A jednak uważam, że tak jak Ty masz prawo do przeżywania życia w taki, a nie inny sposób tak i te kobiety, które decydują się na opiekę i wychowanie dzieci i zajęcie się domem też mają do tego prawo. I nie oznacza to braku ambicji. Nie mówię o tych, które co chwila latają na zakupy i kupują najnowsze ciuchy, ale o tych które widzą szczęście w domowym ognisku. Uwierz mi dom i dzieci to drugi a czasem i trzeci etat i nie sądzę, żeby one uważaly to za poświęcenie. Trochę mnie zawiodłes tym poglądem. Myślałam, że jako ktoś kto sam szuka zrozumienia potrafisz zrozumieć wybory innych.

    1. To „spełnienie” kobiety o którym ja piszę – kobiety która ma wszelkie możliwości do powrotu do pracy, ale nie wraca ponieważ pod auspicjami „poświęcenia” jest jej tak wygodnie, to dla faceta utrzymywanie drogiej fanaberii tej kobiety. Jej decyzja o pozostaniu w domu przenosi ciężar utrzymania domu tylko na mężczyznę. Jest to postawa roszczeniowa, która równocześnie powoduje zaburzenie symetrii równomiernego rozwoju osobistego partnerów, ale też rozwoju intelektualnego, materialnego i społecznego. Na końcu jest przyczyną postępującego oddalenia od siebie i niezrozumienia własnych potrzeb. Myślę, że po latach te światy wykazują duże ryzyko, że przestaną na zawsze do siebie pasować.

      1. To ja Ci opowiem inną bajkę. Z mężem mamy układ partnerski, przynajmniej tak mi się kiedyś wydawało. Zawsze zarabiałam więcej niż on, robiłam tzw. karierę. On nie miał z tym problemu. Nigdy nie czułam też przy nim, że muszę coś poświęcać dla dzieci, rodziny. I co? Zapędziliśmy się w tym życiu oboje, przyszedł ogromny kryzys w naszych relacjach. Gdzieś się po drodze pogubiliśmy, przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Skończyło się nieciekawie, ale próbujemy to wszystko naprawić i poskładać na nowo. I choć czasami mam ochotę schować się w domu przed całym tym zewnętrznym światem, to jednak jakoś mnie tam ciągnie i dopiero pracując, rozwijając się, czuję, że żyję. Chociaż uważam, że można się całkowicie spełniać wychowując dzieci, prowadząc dom, bo to jest ciężka praca, to jednak zapominamy przy tym, że te kobiety (i mężczyźni również), które poza domem i dziećmi maja jeszcze jakis swój świat, także odwalają tę ciężką robotę zwaną życiem, wychowaniem, prowadzeniem domu. I godzenie tych wszystkich naszych życiowych ról, które sobie wybraliśmy, to jest dla mnie sukces i szczęście.

  5. Temat złożony😉 Oczywiście wychowywania dzieci nie nazwałbym brakiem ambicji Często jednak to wychowanie (nie mam na myśli prania,gotowania itp. bo to w dzisiejszych czasach nie jest trudne) pozostaje jednak na barkach kobiety Dla mężczyzn bowiem to nie jest ambitne Uważacie że to proste bo poświęcanie zdecydowanie mniej uwagi na te aspekty życia…Rezygnacja z pracy natomiast jest dla mnie brakiem odpowiedzialności za rodzinę Nie można zdawać się na dochody jednej osoby Co jeśli zachoruje,umrze?Jak z 10 letnią luką w CV druga osoba utrzyma rodzinę?
    A walizki w dzisiejszych czasach są na kółkach😉 więc każda kobieta powinna sobie z nią poradzić 😉

  6. Przeczytałam dziś wywiad w Wysokich Obcasach w bardzo zbliżonym temacie. Może on Cię zainspirował? Przeprowadzony z kobietą przez kobietę, więc punkt widzenia teoretycznie z innej strony frontu damsko-męskiego a przekaz podobny do Twojego. Było o tym, że kobiecie ciężko jest być partnerką w związku, jeśli nie pracuje. I że niewiele jest szczęśliwych związków, w których kobieta zostaje w domu i poświęca się temu.

    Fragment z tego wywiadu: „To ważne, żeby być dla dzieci osobą, która żyje nie tylko ich życiem i opowieściami męża, który opowiada i tłumaczy świat. To pomaga budować głębokie poczucie własnej wartości niezależne od wielości oczekiwań, które wobec kobiet ma świat. Inna sprawa, że dzieciom też robimy krzywdę, jeśli koncentrujemy się wyłącznie na nich. Jeśli to ja przygotowuję obiad, dbam, żeby odrobiło lekcje, jestem, gdy wraca do domu i od progu zajmuję się organizacją jego dnia, podaję talerz, zawożę na dodatkowe zajęcia, które sama wybrałam – ono już nie musi nic. Zabieram mu przestrzeń. A przecież nie chowamy dzieci dla siebie.”

    1. Niestety zainspirowała mnie pewna rzeczywista sytuacja. Kobieta w pełni sił intelektualnych, wszechstronnie wykształcona, znająca kilka języków obcych, walczy o kasę od faceta bo jest jej super wygodnie luzować się na jogach, aerobikach i kolejnych kursach rozwoju osobistego. Nie myśli o powrocie do pracy podczas gdy dzieci są w szkołach i przedszkolach. Opływa w nieswojej kasie, ma do dyspozycji opiekunkę, sprzątaczki i ogrodników. Wszystko zapłacone. Jednocześnie jest oflagowana niczym Ferdynand Kiepski hasłem, iż nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z jej wykształceniem… Artykułu jeszcze nie czytałem ale nadrobię… dzięki! 😊

      1. Wiesz co…? Kobieta „opływa” w nie swojej kasie… no cóż. Prawdziwy facet jak decyduje się na ślub i założenie rodziny to powinien wiedzieć, że „jego” kasa jest wspolną kasą małżonków… to po pierwsze. Po drugie, jeśli kobieta ta ma do dyspozycji sprzątaczki, opiekunkę ogrodników, to chyba męża na to stać, więc jeśli ona nie zarabia to raczej nie powoduje uszczerbku dla rodziny więc gdzie tu brak odpowiedzialności z jej strony?
        To, że uczęszcza na aerobik i warsztaty rozwoju osobistego i się „luzuje” gdy dzieci są w szkole pewnie sprawia że jest zadowolona i z uśmiechem przywita męża w domu, który po pracy już o nic martwić się nie musi…
        Ciekawe, co by mówił i myślał sobie o niej mąż, gdyby ta codziennie wracała późno z pracy, często wyjeżdżała w podróże służbowe realizując się zawodowo…
        Uslyszalaby od męża zapewne, że tylko kariera jej w głowie a nie dzieci i rodzina…
        I tak źle i tak nie dobrze…
        Swoją drogą mam wrazenie, ze reprezentujesz niestety tą część męskiej populacji, którą te fajne i ambitne kobiety, które chcą założyć rodzinę omijać bedą szerokim łukiem…
        Mam wrażenie że teoretyzować to Ty może potrafisz… Ale praktyce kompletnie byś się nie sprawdził.

            1. Basia chętnie zrozumiem jaki mechanizm po założeniu rodziny zadziała tak, że polubię kobiety traktujące facetów jak bankomat, demonstrujące bolesność życia w przepychu z dziećmi i cierpiętnictwo nic nie robienia bo dzięki temu „pozwalają” by mężczyzna się realizował…

              1. Myślę, że bardzo to spłycasz. Zapewne są kobiety, które swoich mężów faktycznie traktują jak bankomat, ale takie z reguły nie chcą mieć dzieci;)
                Większość kobiet, które staje się matkami bardzo mocno wchodzi w swoją rolę, a jeśli tych dzieci pojawia się więcej niż jedno czasem na prawdę trudno, obok macierzyństwa realizować się w innych sferach. Coś Ci powiem. Mam troje dzieci. Kiedy otwieralam swój biznes miałam trzylatka i pieciolatkę. Robiłam trzecie studia. Zaszłam w trzecią ciążę. Z niemowlakiem przy cycu chodzilam do pracy i konczyłam studia. Biznes świetnie się kręcił. Dałam radę:) i tak przez kolejnych 10 lat… bez zadnego wsparcia ze strony męża, ktory bardzo dobrze zarabiał. W jego mniemaniu „sama tego chcialam a przeciez nie musiałam” więc on nie widzial powodu zeby włączyć się w jakiekolwiek obowiązki domowe. „Chciałaś to teraz się męcz”… I jego zazdrość, że mi się powiodło…
                To wszystko odbyło się ogromnym wysiłkiem, ogromnymi kosztami psychicznymi i emocjonalnymi dla mnie. Dziś trochę lepiej rozumiem kobiety, które nie porywają się z motyką na słońce i kilka lat po urodzeniu dzieci są z nimi w domu, dbają o siebie bo gdy one są szczęśliwe i wypoczęte to szczęśliwi są wszyscy dookoła. I dzieci i mąż.
                Znam wiele kobiet, które po 20 latach „robienia” kariery jednocześnie wychowując dzieci porzucają intratne i wysokie stanowiska na rzecz czegoś ważniejszego, co przez tyle.lat im umykało… Znam również takich facetów;) i wiesz co? Takie rodziny zaczynają odkrywać szczęście na nowo, bez zabijania się o super pozycje. Priorytety się zmieniają;)
                Więc wiesz. Bywa różnie. Wielu rzeczy trzeba doświadczyć, żeby poznać samych siebie i odkryć to, co jest dla nas najwazniejsze…
                Wychowanie dziecka to niezwykła przygoda, bardzo trudna i absorbująca praca. Bardzo ważna zresztą…wymaga „bycia”…
                Nie ma równie odpowiedzialnego, emocjonującego biznesu czy stanowiska…

        1. Powiedzieć, że jeśli męża na to stać, to kobieta już nic nie musi, to droga, która zaprowadzi donikąd. Najczesciej jeśli męża na to stać, to doszedł do tego droga rozwoju lub przeboju lub wiedzy eksperckiej. I nie ma możliwości, żeby taki mąż dobrze się czuł z kimś, to ma poczucie, że nic nie musi. Martwi mnie, że wciąż są kobiety, ktore tak myślą..

          1. Racja😊 Ten schemat to co Twoje,po ślubie jest nasze też mi nie pasuje To,że ktoś ciężko zapracował na swój majątek, nie oznacza że tylko dlatego że mnie kocha ma mi oddać połowę😉 Wspólny wkład w utrzymanie domu tak,z naciskiem na wspólny 😊 A zajmowanie dziećmi też wspólne Wiele kobiet nie wymaga,wręcz wyręcza mężczyzn a potem zdziwko😉 Wspólnie dbajmy o dom,dzieci,związek i majątek😊 Dla mnie to proste😊

            1. Dokładnie, popieram! Wspólnie wychowujmy, wspólnie budujmy, wspólnie dokladajmy do tego domu w każdej materii. W tym tej finansowej. Wtedy jest partnerstwo.

              1. Tak zdecydowanie z naciskiem na WSPÓLNIE. Wspólnie ogarniamy nasze obowiązki, wspólnie dbamy o dom i dzieci, wspólnie zarabiamy i wspólnie mamy możliwości rozwoju. To jak dla mnie ideał rodziny. Jednak bardzo rzadko spotykany. Z reguły jest niestety tak, że wszystkie obowiązki są po stronie kobiety.
                I praca zawodowa i domowa.
                Pieniądze są męża. A obowiązki żony. Taki najczęściej preferowany jest podział…

  7. Trochę te komentarze są szowinistyczne,nie mam na myśli autora😉 Gdybyśmy odwrócili sytuację….to opinie zapewne byłyby inne Co jeśli facet zrezygnowałby z pracy?Żonę stać by było na opiekunkę,sprzątaczy i ogrodników?A facet „zajmowałby” się domem i dziećmi,spędzając czas na siłowni,kursach rozwoju osobistego?
    Myślę też że praca niekoniecznie związana jest z ambicjami..Niestety dla większości z nas to obowiązek Rzadko praca to pasja,zazwyczaj realizujemy się poza nią 😊 Jednak praca to niezależność i odpowiedzialność!!!!😊 I ciężko mi zrozumieć osoby które z tego rezygnują…

    1. Znam osobiście kilka par, gdzie sytuacja jest odwrócona. Kobieta pracuje i zarabia a mąż zajmuje się dziećmi i domem. Jezeli dwoje ludzi taką podejmuje decyzję, to osobiscie nie widze w tym nic złego. Kobieta się realizuje bo ma parcie, a facet jest szczęśliwy bo uwielbia spędzać czas ze swoimi dziećmi. I to ten facet kiedyś powiedział: teraz widzę, że „siedzenie w domu” z dziećmi, to praca pełnoetatowa, 24/h…
      Ważne, żeby siebie na wzajem doceniać. Doceniać każdy wkład i wysiłek który wkładamy w funkcjonowanie naszej rodziny.

    2. Jestem prawie przekonany, że taki facet, utrzymanek kobiety, siedzący w domu i luzujący się byłby na tym forum zlinczowany…

  8. Chodzi o stereotypy związane z postrzeganiem roli kobiety i mężczyzny w społeczeństwie.
    Jak kobieta robi karierę zawodową i zarabia , realizuje się, rozwija itd. – to każdy niedostatek w sferze rodzina czy prowadzenie domu jest jej bezlitośnie punktowane. Jak mężczyzna robi dokładnie to samo to nie spotyka się z takimi przytykami. Jeśli jednak krucho jest z kasą, to nie pojawiają się opinie „dobrych ludzi” że mógłby się on bardziej przyłożyć do zarabiania, tylko natychmiast pojawiają się głos no może ta baba by się. wzięła do roboty. Przykładów można by mnożyć/ Całym sercem jestem za samodzielnością i niezależnością życiową kobiet, ale dużo jeszcze wody upłynie nim w głowach się inaczej poukłada. Nam wszystkim. Jeśli chodzi o tzw. zamożne Panie domu, jestem za tym aby zajmowały się w miarę kompetencji albo swoim zawodem, albo pracą non profit. Naprawdę jest tyle możliwości, że to wspaniała nisza dla „żon swoich mężów”, żeby się realizować i rozwijać i dzielić.

    1. Olinska no i to jest komentarz, z którym mogę się zgodzić. Najpierw trzeba zmienić społeczeństwo, żeby małżeństwo faktycznie oznaczało partnerstwo. Teraz to, co słyszy się często to to, że przecież maz pomaga w domu tyle, że on nie ma pomagać tylko ma się dzielić obowiązkami. Myślę, że w wielu domach nadal jest tak, że kobieta wraca do domu po tak samo albo i ciezszym dniu jak mężczyzna A MUSI wykonać masę rzeczy zanim pójdzie spać a mąż szlachetnie jej w tym pomaga patrząc jak dzieci się bawią albo oglądają telewizję. Zacznijcie Panowie doceniać kobiety tak jak my doceniamy Was, bo w końcu się zbudujemy i nie będzie Wam miał kto dzieci rodzic. Do tanga trzeba dwojga…

  9. Te stereotypy to szeroki temat,na oddzielny post albo kilka😉 Przypominam że w Polsce prawo do głosowania mamy dopiero od 1918 roku,a prawnie swoim majątkiem możemy zarządzać od 1921 roku…Jestem dopiero trzecim pokoleniem w swojej rodzinie,które może w pełni korzystać z wolności…Dlatego tak denerwują mnie kobiety,które z własnej woli cofają się w czasie

  10. Mogę się podpisać pod tym obiema łapkami. Tylko jedno niepokoi. Wiele atrakcyjnych i niezależnych kobiet pozostaje samotnych. Większość panów jak mniemam ma obawy przed zajebistością takich pań. Wybierają te spokojniejsze i mniej ambitne bo z taką panią łatwiej żyć. Szefowa korporacji jak się nakręci to gotowa i biednego pana do garów i zmywania zapędzić 😂 A jak się pojawią dzieci to już wojna murowana czyje pasje są ważniejsze i kto z dziećmi zostaje w domu. Doba robi się za krótka aby pracować, gotować, sprzątać, a przy tym pięknie wyglądać i realizować pasje.. Tak, że system patriarchalny został kiedyś ułożony po to, aby zachować pewien ład.. aby pan czy pani nie musieli się zastanawiać i spierać kto gotuje, a kto utrzymuje. To było również dla waszej wygody panowie.. Kobiety nie odchodziły tak łatwo. Nie nudziły się tak szybko w związku. Teraz ponoć kryzys męskości, bo panowie nie mogą się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości, a panie to wykorzystują 😁

  11. Ok. Byłam aktywna, miałam hobby. Ale niestety przyszedł „awans” i mąż jest tylko na weekend. Musiałam skasować Wszystko co robiłam, żeby dzieci widywały choć jedno z rodziców i nie były wiecznie podrzucane raz jednej opiekunce, raz drugiej, raz babci, raz cioci. Dodam, że mąż jeszcze w weekend miewa dodatkowe spotkania, ponieważ organizuje czasem eventy to na nie jeździ. I tak dla przykładu. W tym tygodniu wszyscy po kolei padali w chorobie. Opiekowałam się wszystkimi, kolejno siedząc non stop w domu. Na koniec zachorowało najmłodsze, tak, że od rąk malucha odkleić nie można ma gorączkę,jest tkliwe. W nocy płacze kilkanaście razy. Padam, jestem cała nerwowa, wykończona Co robi w tym czasie mój mąż? Najpierw pracuję w innym mieście. Potem nie wraca do domu, tylko prosto na event, który zorganizował. Wraca o 3 w nocy w sobotę. W znowu wyjeżdża o 5.00 w poniedziałek. Mam pytanie :kto w tej sytuacji jest pasożytem? Kto na kim żeruje? Bo ja nie mam kiedy i jak czasem się wysikać, a cóż dopiero wyspać, działać, planować.,, nieprzytomna wstaję i zapier. łam.

  12. To wszystko da rade pogodzić. Skończyć studia. pracować w korporacji, mieć sukcesy, uznanie zawodowe.., a jak przyjdzie chęć na wspólne budowanie rodziny. My rodzimy, zostajemy z maluszkiem,kupki, pieluszki, kaszki i mąż tulony całowany i lizany jak zostanie siły. Dalej, przedszkole i kobieta czeka na powrót na swoje miejsce zawodowe. Zahartowana trudami rodzinnymi, idzie teraz jak burza, często lepsza od niejednego facecika. Kariera a dziecko dom i mąż nadal są kochane. Są nisze o które powinien każdy człowiek dbać. Tyle samo czasu na karierę, rodzinę i dla siebie na swoje pasje. Będziesz tak robił, robiła a nie wylądujesz na kozetce w gabinecie. Jestem żoną drugi raz, mam najcudowniejszą trójkę kochanych dzieci. jestem z nich dumna. I czas wychowywania był najpiękniejszym czasem, choć bardzo skromnym finansowo.Mam dwa zawody, studia, podyplomówkę, sukcesy i uznanie. Jestem spełniona zawodowo i rodzinnie. Mam szczęście- prace które kocham. Jedna jest miłością, druga nadal ekscytacją. zaznałam wszystkiego i każdy okres życia był cenny i cudowny. Macierzyństwo number one!!! Pozdrawiam Baśka, która bywa grzeczną Basią

Odpowiedz na „Mr of AmericaAnuluj pisanie odpowiedzi